Kocham tę przeklętą
przepaść, w której wiersze się rodzą.
Z niczego.
podniecają mnie zmarszczki (na twarzy czasu) te powroty do siebie kiedy odchodzisz chodzenie w czapce ukrywanie cudów gdzieś tam panik...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz