Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kran pościeli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kran pościeli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 marca 2018

dzisiaj zjadam lód

Jedźmy na koniec świata. Tam będą zielone. Nie będę naciskać. Może tylko (na) sutki. Późno już. Czas się kruszy. Ten ludzki, bo nieludzki kulą w gardle staje albo nogą. Chcę więcej ciepła. Mróz mnie boli na policzku Twoja dobra wola. Kubki z gorącą kawą mają (się) dobrze. Nie będzie odmrożeń. Jak wtedy przy tamtej ulicy, w miejscu, w którym umierały kasztany. Leżał pijak. Zapił się i odmroził sny.
Na śmierć. Bym zapomniała o Tobie, tylko że ciągle tutaj jesteś. Raz dłużej, innym razem krótkie wybierasz ścieżki do mnie, śnieżki. Poczekaj... 

Kilka lat temu zjadałam sobie nerwy. Dzisiaj zjadam lód.

wtorek, 9 stycznia 2018

klucz.płaski

Mieszkanie ze sobą to wieczna lekcja. Studiuję. Siebie. Studiuję uszczelki. Analizuję rodzaje. Kable. Pianki. Systemy piankowe. Prowadnice. Sama wymieniam tuleje wentylacyjne. Mam talent. Ba! I jeszcze większą satysfakcję. Bo nawaliła żarówka, wajcha, grzejnik się nażarł powietrza, perlator ześwirował, a ja nie szlocham, tylko potrafię nakręcić, rozkręcić,odpowietrzyć, złożyć w kupę. 
;)

sobota, 6 stycznia 2018

jasne sukienki mają swoje czarne rozpacze

I wiesz... Taka jest kolej rzeczy. I ludzi. Ktoś przychodzi. Odchodzi. Poznaje kogoś. Wybiera. Albo zwyczajnie nie ma czasu. Ale... jeśli ma przetrwać, to przetrwa to prawdziwe, największe burze, huragany i najgłośniejsze milczenia. Nigdy nie wiesz, gdzie rzuci Cię los. Na jakie słowa. I na czyje usta. 

Pamięci B. poświęcam 

ciągle widzę Beatę w tej jasnej sukience
może była biała a może ecru
pokazujesz mi trochę życia
aby nie rozsypać się do reszty
mawiają że piekło jest czarne jak rozpacz ale ja noszę Boga na szyi. 

nie umiem
mówić
w takich chwilach odbiera mi mowę i jakąś część ciała więc jestem jak głuchy telefon
wszystko trzęsie się jeszcze jak tamten taniec
pierwsza ostatnia (ud)ręka.

już nie pójdziecie na wódkę
ani na inną butelkę
nie będzie wojny w karty
innego szatana 
zostanie myśl zwodzona tak do utraty rzeki
w Łodzi

ale usta w książce będą drżały
już zawsze.

środa, 4 października 2017

manekin



Wciągamy żelki. Znaczy ja udaję, że jem, bo czuję miód. Robię tylko zdjęcia i wrzucam francuskie kawałki. Sprytnie próbuję rozczulić powietrze. Zupa jest pomarańczowa i ma ryż. Jest taka ładna na kolację. 
Telewizja umówiona. Podobnie z pozostałymi: miasta/miasteczka/ludzkie oczy. Zawiesiłam ostatnio spojrzenie na tobie. To był manekin - a na nim babski garnitur w paski. Glany z aksamitką i kapelusz. U stóp.
Manekiny mają w sobie pewne szaleństwo, takie, które można włożyć do książki. Spoglądasz na mnie. Później liczymy grzechy i szukamy ust. Czymś trzeba krzyczeć. Bo płuca ukryte. Mylę autobus z pociągiem do. Serce od emocji świruje. Zamówienia upadły na głowę. Jest pięknie. 

i jeszcze śnił mi się pocałunek z języczkiem
twoim 
pragnienie lizało wargę.

sobota, 8 lipca 2017

wtorek, 9 maja 2017

liryczne chmury

Najlepsze na nerwicę jest rozładowanie napięcia. Jogging, trening, brzuszki, pompki. Tak sobie kilka setek sprawić - i działa. To prawie jak uśmiech na pilota, on-off, fitklasa, elektraszok. Wczoraj rozwaliłam odkurzaczem głośnik. Dzisiaj znalazłam piasek w salonie. Ha! Ma się to działanie (burzycielskie, destruktywne?) Uznajmy, że to mała prowokacja. A potem kabelek w prawo, w lewo i muza przesączyła się przez małą demolkę. Jakoś mi się nie chce spać. Wróciłam od W. z fit. Była sałatka. Wyśmienite chmury rozdawali nad barem. Szybka obsługa snów. Ja miałam swoją fazę, treningi, zieleninę od W. i ruskie piosenki. Uśmiech rośnie. Waga się buja. Ja się bujam, waham, śpię-nie śpię, lunatykuję po wierszach nocami. I dłońmi. 

*** 
Lubię dotykać.

***


МакSим - Знаешь ли ты (официальный клип)

- piękna ta piosenka... inna taka...

czwartek, 20 kwietnia 2017

dzień ciężki

(...) więc muszę się podnieść z podłogi, bo przecież nie utraciłam duszy. A duszą można wszystko - odzyskać. 


Wstaję z ciężką głową. Idę do łazienki, aby przywitać się z lustrem. Słyszę kurz z podwórek. Spoglądam w dół. Czuję niepokój w brzuchu. Jeszcze nie wiem, czym okaże się ten motyl. Nie pamiętam - tego o sercu. 
Lubię filiżankę w kropki i wcale nie kojarzy mi się z M., chociaż W. kojarzy ją z M. Więc bardziej filiżankę w kropki kojarzę z W. niż z M. mimo że dostałam ją od M. Heh... Bez sensu. Idę dalej. Kupiłam sobie piżamę w kwiaty. Są szalone. Napiszesz to jeszcze lepiej... Ciągle słyszę (to przyszłość jeszcze, bo nie jadłam śniadania). Dzwoni telefon. Nieprzytomne słucham. Muszę iść do pracy. 

***
Nie mam ani jednego słowa, mam za to dwa wyjścia: siedzieć i płakać albo spiąć tyłek i zrobić to wszystko jeszcze raz. Przez awarię systemu straciłam dziś książkę. Jeden zły ruch i można utracić wszystko. Ale zaraz... nie... bo przecież nie można utracić duszy. Nie jest systemem. Nie ma aplikacji. Nie można jej zamknąć, wyciszyć. I nawet jeśli nie pamiętam tego, co pisałam o sercu, to mogę opisać to jeszcze raz. Jeszcze raz zacznę pisać tę książkę. Nie poddam się. To nie czas na białe flagi i ciężkie łzy. 

A Ty... 
przychodzisz i mówisz: napiszesz to jeszcze lepiej. A ja już wiem, że nie ma lepszego pocieszenia w tej chwili jak Twoje słowa, Twoje oczy...

sobota, 8 kwietnia 2017

skutki czasu

to jest jak kilka dawnych imion
dotknięte łodygi zadrapane wspomnienia
szpilką

czerwone buty zawsze były na topie
wiatr od szklarni
moje nagie sutki

resztki które wypluwam na podłogę
po tym co nie na wieczność

ukryj się dobrze
tak aby nie było widać
tak aby nikt nie zobaczył

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...