Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bladoniebieskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bladoniebieskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 kwietnia 2020

maski

znajduję twoje nowe życie
masz włosy w kolorze jabłka i kroisz krzywo chleb
dzieci się bawią skacze pies
masz łóżko polowe i kilka hektarów dróg
możesz wybrać jakąkolwiek.

jakąkolwiek - ma w sobie jasny poranek i mgłę
bo jest niezbadane nieuderzone jeszcze
w twarz
niedookreślone ma źrenice
i płeć także pozostaje niedookreślona

chciałaś być chłopcem - jak smutno
teraz już tylko ci się śni
cicho bandażujesz piersi
nie jesteś chłopcem - jesteś wariatką

on chciał być królem - w koronie
z twoich łez
został maczo.

sny i wyobrażenia o życiu rozmijają się na chodnikach
nie dotykają rzeczywistości i nie całują nas w policzek
przechodzą nam jak czkawka popijana wodą 

słyszysz? tam za twoimi żebrami uśmiechają się
konwalie dzwonią policzki dzwonki
słyszysz?
umiłowanie nie może być ciche jak powietrze

uważaj na to co chcesz zmienić w swoim życiu w swoim ciele
bo ciało to świątynia a życie to wszystko
w czym może świątynia oddychać. 

oddychaj więc głośno
w masce gubi się tlen.

czwartek, 25 kwietnia 2019

poniedziałek, 9 lipca 2018

czerwone pomarańcze

Śniła mi się krew. Leciała z książek, ale miałam wrażenie, że wydobywa się ze mnie, ze środka. To był jakiś wyjazd, biwak. Droga do biblioteki, w autobusie drżało. Wiem, że miałam plecak, ten niebieski, z Żelazówki. I zakładki. Popatrzyłam na ciebie i szybko oczy ukryłam w brudnopisach. Wtedy poczułam krew. Zaczęłam szukać jej początku i znalazłam - w książce. Przypomniała mi się Biblia Babci. Była jak róża. Miała czerwone barwienia na policzkach. 

Obudziłam się i obudziła się we mnie "boidupa". Przestraszyłam się tych czerwonych, krwawiących książek, mojego własnego ciała, schizy, rąk.
Zaczęłam wertować sennik. Psyche i tak mam już porypaną, więc nie było nic do stracenia. Mogłam jedynie zyskać: nowego pierdolca, nowe koszmary, nowe inspiracje. 
Dostałam uspokojenie:

płynąca krew - dobre wiadomości
krwawić - pomyślny znak na przyszłość
zobaczenie we śnie krwi o pięknym kolorze - zwiastuje radość. Również w senniku arabskim sny, w których widziana jest jasna krew, są interpretowane jako zapowiedź wielkiego szczęścia. Może to być spowodowane przypływem gotówki, ale również powodzeniami na polu prywatnym, uczuciowym. Ta radość być może będzie spowodowana także pokonaniem problemów i rozwiązaniem konfliktów, które trapiły Cię już od dłuższego czasu. Jeśli widzisz we śnie czerwoną krew, czeka Cię ulga, wytchnienie.
więcej: http://horoskopy.gazeta.pl/horoskop/7,159639,22116231,sennik-krew.html

4.09
Najlepsza kawa na takie paranoje.


niedziela, 3 grudnia 2017

grudzień. puch

Daj jej spokój. Niech kobita szydełkuje, niech ćwiczy...
Słychać po tobie. Jest już lepiej. Gorączka spadła, jak jabłka spadają w sadzie. 
Mój chaos to pierwsza liga. 
Lubię jabłka. Grudzień. Puch. 
W listopadzie miałam przebłyski. W styczniu będę miała cuda. 
Jeszcze wytrzymasz. Takie milczenie nigdy nie zabija. 
Szukaj. 
Znajdziesz iskry pod powłoką śniegu. 
Znajdziesz poduszki.

środa, 4 października 2017

manekin



Wciągamy żelki. Znaczy ja udaję, że jem, bo czuję miód. Robię tylko zdjęcia i wrzucam francuskie kawałki. Sprytnie próbuję rozczulić powietrze. Zupa jest pomarańczowa i ma ryż. Jest taka ładna na kolację. 
Telewizja umówiona. Podobnie z pozostałymi: miasta/miasteczka/ludzkie oczy. Zawiesiłam ostatnio spojrzenie na tobie. To był manekin - a na nim babski garnitur w paski. Glany z aksamitką i kapelusz. U stóp.
Manekiny mają w sobie pewne szaleństwo, takie, które można włożyć do książki. Spoglądasz na mnie. Później liczymy grzechy i szukamy ust. Czymś trzeba krzyczeć. Bo płuca ukryte. Mylę autobus z pociągiem do. Serce od emocji świruje. Zamówienia upadły na głowę. Jest pięknie. 

i jeszcze śnił mi się pocałunek z języczkiem
twoim 
pragnienie lizało wargę.

niedziela, 17 września 2017

wpis dziwny

Mam wrażenie, że nagle zrobił się listopad. Gęsty i ciężki. Łazimy po Pabianach. Przy Wełnie robi się cieplej. Kawa na wynos i oczy. Wbite gdzieś tam - w inspirację - sny. Zgubiłaś klucze do serca. Podnieś. Przestają mnie irytować gorzkie żale, szaliki, głupie propozycje, ślepe owce, głuche barany. Policzki pachną wierszem.

niedziela, 20 sierpnia 2017

10

 *
Mam takie jedno wyobrażenie. Późną jesienią jechać z tobą szlakiem kadzidlanych marzeń. Rozcierać chłód na policzkach. Wypić kawę w parku. Rozgrzewać kubek w dłoniach - papierowy.
Takie to proste...

*

Znowu będzie jesień. Znowu będą umierały liście.

środa, 24 maja 2017

lepszenie (z)gorszenia

Bywało lepiej. 

Najchętniej bym teraz zwiała, uciekła, zaszyła się w miejscu, w którym nie będzie przemocy, w którym nie dotknie mnie żaden smród. W którym będzie dobrze. 

Czułość.
Najchętniej bym.

niedziela, 7 maja 2017

tyle tutaj

tyle tutaj:

Inowrocławska Żubardzka kawa bnw hasztagi białe trampki lovely

spacer i wszystko
najbardziej chyba lubię latte - ostatnio
najbardziej chyba świnie działają mi na nerwy
kogoś tam kiedyś pogryzły
najbardziej mi kwiaty
mogą być róże na przykład

to nie wiersz
luźne tylko
rozluźniam się

kurtką

jeszcze więcej maja i białe pół godziny
bo już siódmy

siedem
nie liczę (?)

upieram się coraz bardziej
nie potrafię inaczej
nastaw budzik za pół godziny trzeba wstać
jest noc

trzeba zapisać 

tyle tutaj
mnie.

czwartek, 4 maja 2017

space (r)

zawróć mnie
przecież nie zdążyliśmy się pożegnać
ani udławić ze złości

naprawdę to nie wierzę że może być inaczej
(chociaż morze bywa takie ruchome) 
bo każdy ma jakąś misję i jakieś oczy
każdy nosi jakąś maskę

dlatego milczę tak głośno
kolejnym smsem
do ciebie

wydaje ci się że zdążę
przysłać przyśnić się
wszystkim wydaje się
że mają tak dużo czasu
a czas to woda

zawróć mnie
udowodnij że jeszcze
udowodnij że wszystko

można.

środa, 3 maja 2017

pole (w)rażenia

Coraz bardziej odległe robią się różne wydarzenia. Mam dystans nie do przejścia. Każdy pretekst jest dobry. Żeby tylko.

I żeby oczy wydrapać miodem też. Można skrzywdzić. Lepkim takim, który oblepia nieprzytomnie. Gorąca woda ma zapach mięty pieprzowej. Jest delikatnie lawendowa jak pole (w)rażenia. Muszę iść do lekarza. Ale to po majówce. Dziś jeszcze Wrzesień i czas. Niech pulsuje ten maj syberyjski.

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...