Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspira. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2019

teraz mi dobrze. odeszło stado baranów, zostały nieogarnięte przypadki - freaki

Aktualnie myśli moje dobre i piękne przy świecach.

Wracamy chłodnym wieczorem, ale w sercu rozgrzana wiosna.

Jak wydasz nową powieść, to sama zobaczysz, że pierwszego dnia serwery jebną.

Majaczysz. 
Nie majaczę. 

Pomajaczone

Będziemy w maju. 
Maya będzie w maju. Rozdarte serce przypomina różę, z której stopniowo odpadają płatki. 
W McCafe lecą szklanki. 
Najpierw premiera, a potem pojedziemy nad morze, aby wypić szampana na plaży! Tak, tak, zrobimy to.
Będzie zjawiskowo opijane. 
Lubię te nasze spacery, farbowania, farbnięcia, śmiech.
Lubię te nasze fikumiku i inne takie. Pierdolety w knajpie.
Lubię, kiedy mnie motywujesz.
Kiedy mówisz.
Kiedy.

... tak mi dobrze. odeszło stado baranów, zostały nieogarnięte przypadki - freaki 
my.

sobota, 16 marca 2019

Olga

Czy można zmienić imię bohatera/bohaterki w połowie książki/twórczej drogi/korytarza? Czy można usunąć s-pokój, podarować pokój, wsadzić do przed-pokoju cymbałki, lalki, druty? Czy można zmienić włosy tej, która przychodzi i kocha? Zrobić z bohaterki kaczkę, z bohatera - idiotę? Czy można obciąć na krótko lesbijkę i wlać jej whisky do oka? Czy można prawnika zamienić na ogrodnika albo księdza na dyrygenta, przekrój ulic - przemnożyć przez inne osiedle i drzewo? Getto przemalować na jasną zieleń? 

Muszę coś zmienić, bo oszaleję. Przewiało mnie. 
Olgo, wybacz!

poniedziałek, 19 listopada 2018

gdzieś jakoś(ć) i kawa

Powinnam gdzieś wychodzić, gdzieś wracać. Powinnam mieć swoje zwyczaje. 
Ciągle gdzieś wychodzę, gdzieś wracam. Marznę na przystanku, kiedy wymieniam olej w aucie. Kiedy nie przychodzisz na kawę, bo kawa to tylko ciepły sen.

piątek, 2 listopada 2018

w inny sposób

Coś mi daje, coś mną powoduje, coś popycha, inne odbiera mowę. Coś mam - do załatwienia, jakąś kawę - do wypicia, chmurę - żeby wstrzymać deszcz. Twoje usta - do ukrycia, bo jeszcze nie wiem o nich wszystkiego. 

Myślę, że jest inaczej w powietrzu, chociaż niektóre rzeczy pozostały niezmienne. Bo mają drugie dno i kolejne życie...
I możesz chwycić o każdej porze, żeby przysunąć.

Od tych dni bardzo bolą mnie włosy. Zaduszne ulice i kadzidlane myśli, zapach cukrowej waty - świec pomieszanych z cukrem. Moja depresja - tkanka tłuszczowa. Twoja wielka miłość - rozmazana na policzkach. 
Jestem. Jesteśmy. Jeszcze 
tylko z popiołów podniosę kilka marzeń. 
Pozwól. Poczekaj.
Chociaż przez chwilę popatrzeć 
w inny sposób. Popatrzeć. 
po...

niedziela, 9 września 2018

moja nowa magia

W zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Dobrze, że zdążyłam rozpakować walizkę po wszystkich tripach i... przed następnymi, aby myśleć. Bo muszę k*rwa myśleć. Chociaż myśleniem przywołuję. Ciebie i jeszcze Ciebie. Te wszystkie ćmy na oknach, złe znaki, pijane dziady, dusze, znicze w Biedronkach, numery do klamek, klucze bez drzwi, stare piosenki. Podobno umiem czarować, zaklinać, aby nie umierało. Wtedy w Presto - romantycznie. Na pewno pamiętacie... Do trzech razy romantyczna sztuka. Gaśnie światło i twarze zamieniają się w marzenia. Mogę tak czasem przecież zatrzymać światło i czas. I jeszcze zapalić słońce, kiedy telefon przepowiada wielki deszcz. Tak. To Kraków. To moja nowa magia. 

Lubię Ciebie, wiesz. I nie potrafię przestać, chociaż czasem podnosisz wino w mojej krwi do granic. (Nie)możliwości. Słucham songu z L. Prześladują mnie tamte oczy. Na premierę założyłam białą koszulę i czarną marynarkę. Psychoprochy. Są książką ważną. 11 miesięcy. Przerwy. Brejka, połamania skrzydeł i piór. Chociaż tyle się wydarzyło. Są książką. Ważną. Przez te wszystkie papiery, numery telefonów, rozwody i śluby. Inne pocałunki, życia jeszcze nieznane, kawy z przyjaciółkami i z eks. Imprezy do białego wina, rany. Braki w żarciach, upadki wagi, długie koszule, cisze nocne, potoki... Psychoprochy są książką ważną. Zajmują szczególne miejsce w mojej twórczości. Próbują pokazać, że można pokonać granicę. Lęku. Złamać schemat. Naprawić skrzydła. Można stanąć na nogi, wyjść z wielkiego g*wna. Zmienić swoje życie i swoje myślenie. Na lepsze. 

I tego Wam życzę również. Zmieniajcie się/siebie/serce. Na lepsze.




środa, 22 sierpnia 2018

moja wojna

Odrodziłam się w Niebie 
I stały mi się Arfą - wrota, 
Wstęgą - ścieżka...

Norwid 

A moje niebo to kawa. Książka przykładana do poduszki. 
I ty.

Lubię ciebie 
przykładać. Do poduszki... 
Nim staniesz się 
moją wojną.

wtorek, 26 czerwca 2018

mały egoizm nie jest zły. wykorzystuj możliwości

Lekcja 1  

mały egoizm nie jest zły. wykorzystuj możliwości 
 
Każdego dnia podaruj sobie coś pięknego. Znajdź dla siebie czas. Odczuwaj pozytywne wibracje. Ciesz się ulubionym zapachem, smakiem. Podziwiaj. Ludzi, słońce, deszcz. Idź na spacer. Wyobrażaj sobie dobre rzeczy. W ten sposób odgonisz zło i pretensje. Usuniesz toksyny z każdego dnia. Wytworzysz w sobie pozytywną energię, która pozwoli ci na spełnianie małych marzeń.

Ja.
Zrelaksowałam duszę i ciało w eterycznych olejkach w prywatnym jacuzzi. Wieczór, masaż, świece, wino, wiersze, białe ręczniki, masło SPA i muzyka. 
Cieszę się tym, co mnie otacza. Wykorzystuję możliwości. 

Życie jest piękne.

sobota, 18 listopada 2017

atelier

Szukam 
działki (przytulnej, pociągającej) /mieszkania (może być to jakaś przyjemna, inspirująca kamienica, ale na własność - w klimacie atelier )
w Pabianicach.

czwartek, 5 października 2017

Got U

Dzień dobry,
jestem z innej planety. 

Kupuję buty ze złotymi sznurowadłami. Czapkę ze srebra. Koszulę z żabotem. 
Łazimy tak od blasku do blasku. W aucie ciepła muza. Słuchamy. Grzeję w jesień. Prowadzę.





O właśnie taka:
Kokab - Got U (Ready or Not) | Official Lyric Video

Rozważamy Londyn. Szukasz świnki. Skarbonki (bo świnię to łatwo znaleźć). Może być w ludzkie marzenia i freski. Nie jestem Aniołem. Ktoś się do mnie zwraca po pysku. Zlewam. Specjalnie gwiazdorzę. Przyszedł czas na powidła, szarlotkę i scenę. W Hebe szaleństwo kremów. Kinga ma urodziny. Z życzeniami jadę. 
Znów muza. Ta sama. Riplej. 
Możesz zariplejować oczy, ale wolisz bloga. 
Spoko. Będzie trzeci. Współczuję.
Kocham swój własny cynizm i ładne marynarki.



PS
Polecam mój artykuł naukowy: Wielopoziomowość tekstu literackiego. Od-kształcanie metafory. Surrealizacje... 

Pozdrawiam ciepło, bo jesień chłodem szarpie za policzki. 

niedziela, 23 lipca 2017

mosty, kładki

Myślisz, że twoja miłość pozostanie już na zawsze niespełniona? Naprawdę nie ma już żadnego mostu, kładki, przejścia? Nie ma żadnej tajemnej uliczki, miejsca, w którym można byłoby odnaleźć tamte pocałunki i myśli poszarpane złączyć?

niedziela, 16 lipca 2017

pył kosmiczny

To już nawet nie są nerwy, to jest rozczarowanie. Dajesz komuś tak dużo siebie, a ten ktoś ma wysrane na wszystko. Kolejna próba zawodu. Duszy. Dupy i duszy. Bo przecież tylko udaje(sz)... anioła, kocią mordkę, kretyna, morze... 
 
Jednak przychodzi czas, kiedy nie szukasz już klucza, aby zamknąć drzwi. Po prostu wychodzisz. Wypierdalasz poza pył kosmiczny. Bez zbędnych gwiazd.  

Adieu.

piątek, 14 lipca 2017

miłej lektury

Wiesz? 

Ważne jest to, że udajesz, a ja nie znoszę udawania. Masz nerwy, to, kurwa, je pokaż, a nie ściemniasz, że nie istnieją. Masz wyjebkę, luz. To zachowuj się adekwatnie do wyjebki.

wtorek, 11 lipca 2017

14

Dla N. i dla G.

Mała dziewczynka miała wczoraj urodziny. Był tort i pewnie świeczki (w oczach), wszystkiego najlepszego, chociaż świeczki nie są już modne, tak samo jak niebieskie włosy. Mały chłopiec chciał mieć kolorowe włosy w zeszłe lato. Dziś już duży chłopiec. Wczoraj już - duża dziewczynka. 

Zatrzymuję się wpół do piętra. Przestawiam zegarek o kilka schodów. Lat.
Zielony dach.

Słyszę, jak oddycha powietrze. Mała dziewczynka jest już dużą dziewczynką i pewnie wcale nie było tortu tylko randka z pierwszym chłopcem albo perfumy. Łańcuszek życzeń, inny taki, party z papierosem. Cokolwiek. Nie wiem. Bo nie ma już małej dziewczynki. A duża dziewczynka, gdziekolwiek jest, niech będzie o pięknej duszy - szczęśliwa.

Mały chłopiec przerósł mnie o kilka centymetrów. Zafarbował życie na kolor Manufaktury. Ma dobre serce. Niech spełnią mu się sny wszystkie - te od księżyca. I te od słońca także.

Idę dalej. Czas zawraca(m).
I tęsknię za nimi czasem. Tak jak tęskni się za krainą lat dziecinnych, pluszowym misiem, młodą twarzą babci, której już nie ma. Tak jak tęskni się za swoją własną dziecięcą buzią umazaną i uklejoną kolorowym lizakiem. Za ogrodem, w miejscu którego wyrósł wielopiętrowy beton.

Tęsknię, jednak nie wzdycham ciężko. To te dobre tęsknoty, dobre wspomnienia. Te, do których delikatnie się uśmiecham.

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...