Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa z mlekiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa z mlekiem. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
niedziela, 23 czerwca 2019
stare miejsca - nowe wspomnienia
litry samotnie wypijanych kaw
hektolitry wspomnień
Jest tak, że znowu nie wiem, gdzie jestem. Że to jest żywe jeszcze - ten obłęd. Opętało nas słońce i czekanie na wszystko. Czytam rubinowe włosy, marzę o karmelowych. Poczekaj, jeszcze nam się uda, jeszcze nam się przydarzy
lato.
stare miejsca - nowe wspomnienia. Czerwiec gorący od ust.
Masz tak czasem, że liczysz na palcach ludzi, których nie ma od wielu lat? Których nie posiada twoje obecne życie? Mamy ich kilka - żyć i kołowrotków, mamy wspólnego kaca nad wspólnym miastem, w którym ciągle mijają nas sny.
Masz tak czasem, że otwierasz pustkę? Otwierasz pustą kartkę, dokument, kopertę. Jeszcze chwila, jeszcze jedno odległe od słów lato, jedna wiosna, jedna pierdolona, zimna zima, jeden mróz... jeszcze chwila i wpiszesz temat (mejla): tęsknię. Po cichu i nigdy nie wyślesz. Bo twoja/moja tęsknota ma coś z głową, jest upośledzona. I ciągle zasłania nam oczy. Ciągle zasłania nam sny.
Masz tak czasem, że odwiedzasz miejsca, których nie ma? Bo w sercu huśtawek stanął wysoki budynek - na 11 pięter. W miejscu fabryk - gruzy. Ścieżka, którą wracałam ze szkoły zarosła do kolan. Studnia nie przynosi już wody ani kwiatów. Noc miesza się z dniem. Kładę się o północy, wstaję o ósmej.
coś się zmieniło.
Masz tak czasem, że się boisz? Boisz się swoich myśli, uczuć, oddechów, przekonań. Boisz się swojego odbicia w lustrze. Boisz się swoich pragnień i tego, że chcesz dogonić moje usta.
Jak to jest, że znowu nie wiem, gdzie jestem?
Jak to jest?
czwartek, 21 lutego 2019
wizytówki
Pani Redaktor Wielka.
Selfik w oplutym lustrze, kawałek zamazanej twarzy.
Bez kija nie podchodź.
___
Liczy się to, co masz w głowie. A nie to, co nosisz na powierzchni.
niedziela, 13 stycznia 2019
docu-crime
Rozczula mnie ta woda, którą kupujesz, którą przynosisz. Chce mi się pić. Boli mnie wiersz po lewo.
Inspirują mnie błędne koła, matki polki, kobiety bez znaków szczególnych, obrzeża miast, dredy.
Bardzo blade odcinki, w których ktoś próbuje odnaleźć listy albo zapomnieć stare kochanki.
Mężczyzna z psychiatrycznego siedzi na ławce i rzeźbi ptaki.
Moje gołębie są wolne, a ty?
środa, 2 stycznia 2019
środa, 28 listopada 2018
ja też popełniam błędy i czasem bywam. obłędna
Jeśli dajemy komuś szansę, to powinna to być SZANSA - a nie tylko p*erdolenie. Dam ci szansę, spoko, luz, nie gniewam się, ale w sumie to wyjdź, idź, mam cię w dupie. Prawdziwe szanse wyglądają inaczej. Są ciepłe i cierpliwe. Przychodzą jak herbata w chłodną noc. Jak smak kawy, kiedy oblizujesz łyżeczkę i palce. Prawdziwe szanse to prawdziwe skarby. Są bowiem krechą, za którą będzie można uczynić lepsze. Starać się. O lepsze i na lepsze. Ulepszać się. Bo każdy z nas ma prawo do błędów, potknięć, niedopowiedzeń, w złości wykrzyczanych słów, czy do milczenia... Każdy może się pomylić. Tak zwyczajnie, po ludzku. Ważne, żeby przyznać się do swoich słabości, do pomyłek, fochów, złych diabłów, pęknięć. I tak po prostu powiedzieć: kurde, zawaliłem/zawaliłam... dałem/dałam ciała, było tak, siak, srak, do kitu. Przepraszam.
Jeśli dajemy komuś szansę, to niech to będzie prawdziwa szansa. Mocna, logiczna krecha bez wymawiania zła z przeszłości. Krecha, którą oddzielimy chujnię od nowego świata. Krecha będąca symbolem nowego. Początku. Nie na odczepiajkę, wypychankę, wypierdalankę, fałszywkę czy udawajkę. Prawdziwa, czysta karta. Od zera. Bądźmy uczciwi (i u-czuciowi) przede wszystkim. Nie bójmy się naprawiania relacji. Nie pozwólmy, aby pierdoły zrujnowały mosty budowane przez miesiące czy lata. Nie wyrzucajmy ludzi na emocjonalne śmietniki.
Lubię dawać szanse. Cały czas uczę się wybaczania. Uczę się siebie i drugiego człowieka. Kiedyś potrafiłam rzucić fochem o ścianę, uderzyć drzwiami, olać. Dziś wiem, że to bez sensu. Życie w świecie z pozamykanymi oknami przynosi tylko gorycz.
Przekażcie sobie znak pokoju...
czwartek, 25 października 2018
dopełnienie
Seks jest ważny, ale ważniejsza jest wspólna kawa po seksie. I to patrzenie...
głęboko w oczy.
czwartek, 11 października 2018
suma wszystkich strachów
Dziwne wizje biorą się z neuroleptyków.
Mogą być też związane ze sztuką.
Czym dziwniejsze wizje, tym większe oczy.
Czym większe oczy, tym większy wilk.
Przerażają mnie włosy, miasta i cudze oczy. Przerażają mnie dzieci w koszykach, których odnaleźć nie mogę pomiędzy regałami. W betach, becikach, zabawki - lalki na śmietniku, smutne misie pod kościołem w Kozłowie. Ludzie w depresji. Guziki, szkła kontaktowe, kontakty. Bo może iskra, zabawa w. Miłość. Złudzenie optyczne, prąd. Przerażają mnie drzwi pozamykane na klucze, usta pozamykane, domy. W których miłość, nienawiść i śmiech. Mąż jadowity, kolka żołądkowa i wpierdol. Przeraża mnie długa, nocna cisza. Bo lubię głosy. Te od ludzi też. I lubię małe, wąskie uliczki, widoki na małe, wąskie uliczki. Jesień bez szalika. Ciebie.
Tutaj przychodzisz, tutaj przychodzę ja. Tutaj pijemy kolejną cyberkawę, szykujemy poduszki do snu i sny porządkujemy dla siebie.
Przeraża mnie wszystko, co ciebie dotyczy, co z tobą się styka i co tobą się staje. Ten wpis nawet. Wiersz. Na innej stronie mojego życia. Kolejny blog, zakamarek. Verte.
O tym pisałam jeszcze wczoraj, jak liście łagodne chyliły się do powiek. Od drzew.
I listów się boję, że nigdy już nie nadejdą. Że nie odczytam twojego serca ani trochę, że będziemy się mijać na srebrnych pagórkach. U stóp księżyca, przy poręczach poręczać za idiotów.
I wszystkiego się boję, co szaleństwem być może, mimo że kocham szaleństwo bez brzegów i to niesamowite, co ciągnie mnie za włosy, których też się boję (obciąć dzisiaj, bo jutro to nigdy nie wiadomo).
Rozmowy z eks mnie przerażają. Bułeczki z kruszonką, białe audi, wspomnienia, ścieżki, po których zapierdala czas. Ten przeszły. I drapie dziury w policzkach. Robi luki, ubytki, kwasy. Zamknięte bistro, kawa, której już nie będzie, bo straciła smak albo kolor kubka.
I jeszcze przerażają mnie pokoje, w których żyło się kiedyś inaczej... To tak, jakby w jednym życiu były różne życia. Ktoś porozwieszał rzeczy, ludzi, pestki, smaki, zapachy, ubrania, tęsknoty. A dziś jest już tylko tym konkretnym dzisiaj. Bo bez wczoraj. I bez powrotu.
Wychodzę
- a to wszystko takie pełne tej pustki po czasie. Przeszłość... Wieje w oczy, kiedy idę Brzóską po paczkę. I wieżowce mnie przerażają, w których była wódka, dziewiąte piętra i inne wysokie piętra. Partery - gdzie odcinano prąd.
Lecz najbardziej ty mnie przerażasz. Ze wszystkich moich diabłów, demonów, ze strachów pomiędzy ramionami. Tyś jest. Sumą wszystkich strachów, żyłą i tętnicą. Twoje oczy, głowa, serce - z którego wypada wszystko, bo kiedy czytasz ten wpis, to napierdalasz komórką o stół.
środa, 22 sierpnia 2018
moja wojna
Odrodziłam się w Niebie
I stały mi się Arfą - wrota,
Wstęgą - ścieżka...
Norwid
A moje niebo to kawa. Książka przykładana do poduszki.
I ty.
Lubię ciebie
przykładać. Do poduszki...
Nim staniesz się
moją wojną.
czwartek, 26 lipca 2018
za cenę snów - ciąg dalszy ;)
Śniła mi się pościel, pokoje, które można było przemierzać z lampionem ogrodowym w ręku. Znalazłam taki i... szukałam Ciebie, a potem był tramwaj - kolejna krańcówka (ust i smaków). I przesiadka. I tak bardzo się bałam, żeby się nie spóźnić.
Pościel - sen ten wieszczy bogactwo i przyjemności.
Tramwaj - w marzeniu sennym oznaczać może rozwój osobisty. Może to odpowiedni czas na realizację ambitnego planu? (Zdecydowanie. Odpowiedni heh). Tramwaj oznacza pokonanie wszelkich trudności i problemów. Wróży szczęście i pomyślność. Przyjemna podróż tramwajem - oznacza nowe możliwości i perspektywy.
Lampion - to pozytywny znak. Jest symbolem nadziei. Zobaczenie w ciemności światełka lampionu - zapowiada niesłychane bogactwa. Niesienie lampionu ze światłem - to znak altruizmu.
Całowanie - oznacza najwyższe szczęście i odzyskanie strat poniesionych w wyniku zła.
Pokoje - widzieć lub mieć ich dużo - bogactwo.
Sypialnia - satysfakcja z pracy.
Czekam na spełnienie (w zasadzie te sny to już się tak spełniają... po trochu... ;)). Kończę kawę. Dojadam jogurt waniliowy typu islandzkiego (wyśmienity i tylko 80 kcal). I wracam do pracy. Przede mną rozgrzebane cztery książki (w tym dwie moje i dwie z Atramentu), zakładki, projekt na smycze z Chaosem i kilka innych lirycznych doznań. Za mało sypiam, za dużo myślę. No cóż. Nawet geniusz ma swoją cenę ;)
wtorek, 10 lipca 2018
i to te 7 sekund kiedy lubię się puścić
... z górki, zdjąć myśli z kierownicy. A rower jedzie... jedzie... Popychany siłą wiatru. Siłą pulsującego miasta. Krzykiem dzieci na letnich, ogrodowych działkach. W sumie to takiej szukam...
Eva w Pabianicach trzyma rękę na pulsie. Potem będzie kokosowa kawa i inne przyjemności. Rok temu zwariowałam. A Ty jak się dzisiaj trzymasz, Królewno? Masz włosy do kostek czy łzy?
Dobra. Wyjdźmy z bajki. Dopijam kawę, lubię te przerwy, brejki, łamanie piór na migdałach. Lubię to wychodzenie poza skorupę, mur. Lubię zupę pomidorową, której ostatnio nie robię, bo upały dają popalić. Nie palę. Dbam o płuca i zęby. Przyzwyczaiłam się już do spania w aparacie relaksacyjnym. Wszystko będzie zdrowe i proste. Może i ty wyprostujesz się z kolejnym latem, kolejnym klawiszem, blogiem przyciskanym do serca, może zaczniesz albo skończysz cokolwiek. Bo przecież życie to wszystko. Małe cosie, cosiki, cokolwiek. Wszystko, co się nam przydarza.
Krzyczą więc te działkowe ogródki dziećmi, gwarzą się prężnie, grillują. Mogłabym tak żyć. Mieć kilka miejsc, do których ucieczki nie byłyby tak skomplikowane jak gra w karty i życia. Lubię grać w Pokera. Znalazłam kilka starych zdjęć. Pamiątki przeciekały przez palce.
Zdjęcia są jak tabletki na amnezję. Widzisz i od razu możesz sobie przypomnieć: tamten czas, datę, wszystko. Chyba możesz. Prawda? Siedzimy wygodnie z Tatą. Mam biały tisz w gwiazdki. Wydłużone rysy twarzy małej jeszcze wtedy dziewczynki. Ile miałam lat? 13? Czy umiałam już kochać? Teraz kocham. Te przeklęte inspiracje pełne bólu albo sentymentu. Czego? A może sentymentu, który jest bólem, bo przecież już nie ma tego, co było zaledwie jakąś chwilę temu? Chwila... rok, dwa, pięć, dwadzieścia lat... I tak ten czas biegnie i nawet nie zauważasz, gdzie ci ucieka. Jak mocno go tracisz, bo za chwilę możesz już nie mieć szansy spojrzeć w ukochane oczy, możesz się obudzić za późno albo... odejść za wcześnie...
nie puszczaj tego co kochasz...
o czym myślisz i co nie daje ci spokoju
bo możesz się obudzić w tłumie
o sto lat za późno.
- chaos
poniedziałek, 9 lipca 2018
czerwone pomarańcze
Śniła mi się krew. Leciała z książek, ale miałam wrażenie, że wydobywa się ze mnie, ze środka. To był jakiś wyjazd, biwak. Droga do biblioteki, w autobusie drżało. Wiem, że miałam plecak, ten niebieski, z Żelazówki. I zakładki. Popatrzyłam na ciebie i szybko oczy ukryłam w brudnopisach. Wtedy poczułam krew. Zaczęłam szukać jej początku i znalazłam - w książce. Przypomniała mi się Biblia Babci. Była jak róża. Miała czerwone barwienia na policzkach.
Obudziłam się i obudziła się we mnie "boidupa". Przestraszyłam się tych czerwonych, krwawiących książek, mojego własnego ciała, schizy, rąk.
Zaczęłam wertować sennik. Psyche i tak mam już porypaną, więc nie było nic do stracenia. Mogłam jedynie zyskać: nowego pierdolca, nowe koszmary, nowe inspiracje.
Zaczęłam wertować sennik. Psyche i tak mam już porypaną, więc nie było nic do stracenia. Mogłam jedynie zyskać: nowego pierdolca, nowe koszmary, nowe inspiracje.
Dostałam uspokojenie:
płynąca krew - dobre wiadomości
krwawić - pomyślny znak na przyszłość
zobaczenie we śnie krwi o pięknym kolorze - zwiastuje radość. Również w senniku arabskim sny, w których widziana jest jasna krew, są interpretowane jako zapowiedź wielkiego szczęścia. Może to być spowodowane przypływem gotówki, ale również powodzeniami na polu prywatnym, uczuciowym. Ta radość być może będzie spowodowana także pokonaniem problemów i rozwiązaniem konfliktów, które trapiły Cię już od dłuższego czasu. Jeśli widzisz we śnie czerwoną krew, czeka Cię ulga, wytchnienie.
więcej: http://horoskopy.gazeta.pl/horoskop/7,159639,22116231,sennik-krew.html
4.09
Najlepsza kawa na takie paranoje.
Najlepsza kawa na takie paranoje.
środa, 11 kwietnia 2018
home
Piję kawę w srebrnej marynarce. Po rozwodzie
nawet mleko smakuje inaczej.
nawet mleko smakuje inaczej.
Marietta Fafouti feat. Tareq - Home
czwartek, 1 lutego 2018
niedziela, 27 sierpnia 2017
niedziela, 9 lipca 2017
środa, 28 czerwca 2017
jestem.chaosem
Tu jest, kurwa, ręcznik, Fraza (2016), żakiet, torba i niedopite Oshee. Wszystko się wala. "Burdel" na kółkach, bałagan, harmider. A białą ładowarkę wcięło. Chcę ładować tablet, zrobić kawę o drugiej. Po deszczu. By night. Wróciłam cała mokra. Idealnie lało.
Spoglądam w burzę. Okno.
A biała ładowarka leży gdzieś między Odyseuszem a nowymi dresami z dżetem. W nogawkę zaplątał się nadgarstek.
Kochaj mnie. Jestem Chaosem.
poniedziałek, 19 czerwca 2017
przesuwanie. przeźroczystości
Jak po raz pierwszy zobaczyłam tę tęczę po deszczu na niebie z Pabianic (chociaż mam takie samo niebo i w Łodzi też drżała po deszczu) to wiedziałam, że będzie to spotkanie. Takie rzeczy się czuje. Są przeźroczyste i nie sposób ich zmierzyć żadnym majem. Są delikatne i ciepłe. I chociaż jedzie się po niektóre zdarzenia z duszą na ramieniu, bo nigdy nie wiesz, czy... To... z duszą, która łaskocze. Jak kartki wzruszających albo wiercących w sercu dziurę, książek.
Moich książek.
Jak po raz pierwszy zobaczyłam tę tęczę z okna Twoich Pabianic, to wiedziałam, że po nią pojadę, po color of my life.
Kolejne chwile, z których można układać korale emocji. Składać w książki.
Kolejne krople ciepłe od wzruszeń. Twój balsam na zjaranych słońcem moich rękach, ramionach. Spacer, cola z lodem, kawa, piwo w Quattro. Balkon z widokiem na inne.
Pabianice zmieniły wymiar. Na zawsze.
poniedziałek, 12 czerwca 2017
czwartek, 25 maja 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Początek czerwca
Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...
-
Pabianice, to nie miejsce, to stan umysłu.
-
Dla N. i dla G. Mała dziewczynka miała wczoraj urodziny. Był tort i pewnie świeczki (w oczach), wszystkiego najlepszego , chociaż świec...





