sobota, 16 maja 2026

Bo jestem...

Muzyka przywołuje. 

Patrzę w okno. Myśli pomieszane z motylami i wiosną. Ktoś śpiewa o milczeniu. Życie to krzywa. Coś się traci. Coś się odzyskuje. A czasem już na zawsze, na amen, na nic albo na wszystko. Świat nie poczeka. Nie zatrzyma się, nie przystanie, by można pogapić się w chmury. A jeśli wybierasz chmury, to tracisz na nie czas. Albo zyskujesz - cokolwiek, wspomnienie, chwilę, która już na zawsze. 

Jeszcze wczoraj było tamto lato, a dziś już nie pamiętam, który to balkon. I stoję tak na chodniku i patrzę na blok jak na statuę wolności - żeby pamięć uwolnić, cokolwiek odzyskać. A pamięć dalej nie wie, bo to tyle lat temu, że tak daleko nie sięga oczami w środek duszy. Odchodzę więc bez pewności, a przecież już tam nie mieszkasz. Ucichły tamte marzenia, tajemne spotkania przy świecach, wódka, pocałunki kradzione na obrzeżach poranków. I chodź tamta kuchnia wciąż patrzy oczami w rząd kolorowych kamienic, to już nie muszę uciekać. 

Już nie muszę uciekać.

czwartek, 14 maja 2026

Urok z(a)rywanych nocy

Czasu nikt ci nie odda. 

Ani księżyca. 

Gwiazd nie przyniesie, które były kiedyś

napisane. Dla Ciebie. 

Może to nic, może to nieważne

że tęsknota. Jak grom 

z czarnego nieba, bo jasne 

już było wtedy tak bardzo. 


Powiem Ci coś na przyszłość

albo w listach napiszę 

do Nieba. Bo tak będzie bezpiecznie. 

Anioły, cuda i chmury. 

Obłoki mieszane z wanilią. 

Cisza jak białe maki

w powietrzu. 


Łąka 

bez brzegów. 

Mi lova. 

Jak kiedyś, kiedy jeszcze umiałam

rozmawiać o Tobie

z Księżycem.

środa, 13 maja 2026

Ogłoszenia

Kiedyś zdawało mi się, że łatwiej znaleźć dom i ogród. Posadzić czereśnię i bez. Dziś pewne rzeczy nie mają końca, a prawdy można szukać ze świecą. Maj się przeziębił, bo trochę zimny spacer i bez. Ktoś myśli. Ktoś tęskni. I jeszcze ktoś. 

środa, 6 maja 2026

W maju przychodzę po bez

Lubię pogniecione koszule. Mniej więcej. Ciebie najbardziej lubię. Pryszcze na twarzy przed okresem. Spacery długie i głośne. Myśli ciche. Muzę i bose stopy. Trawę wilgotną, skórę wilgotną. Usta. Wiosnę lubię i maj zamajaczony. Zaświergolony. Skowronki. 

I tak mi przyszło do głowy.

Żeby tutaj przyjść. 

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...