Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złote słońca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złote słońca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 sierpnia 2017

zawsze

Spełniaj miłość.
Najgorsze jest niespełnienie. Wtedy stoisz w rozdartym serca, w rozedrganych motylach, 
w rozwrzeszczanych dłoniach. Nie wiesz, w którą iść stronę.

czwartek, 20 lipca 2017

litania

Kolejna burza próbuje włamać się piorunem na kawę. Pozamykałam okna. Musi być duszno. Porno i duszno. To ten dzień, kiedy język zatapiam w soczystych melonach.

Nie patrz teraz, bo całuję.
Wiersze(m).

Wróć później. 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

martix

Każda osoba, którą spotykasz w życiu, chce Cię nauczyć czegoś bardzo ważnego na Twój temat. Jeśli jesteś w konflikcie z kimkolwiek, bez wątpienia jesteś w konflikcie z jakąś częścią swojej osobowości.

 - Carl Gustav Jung.

Nie jestem w konflikcie z nikim. Przeżyłam istny Matrix. Od środy. 
Jestem w pracy, ląduję w Sieradzu. Jestem w Łodzi za chwilę na wygwizdowie, układam puzzle, jadę na Pabiany. Biorę kolejną lekcję, upartą poprawkę, kota. Tyle spotkań, spraw, skrzydła. W swoje ręce.

Najlepiej.

Nie jestem w konflikcie z nikim, naprawiłam wszystkie zachwiane/pokręcone/zesrane relacje. Jestem szczęśliwa. Jednak wiem, że są tacy, którzy chcieliby wbić mi nóż w plecy. I to oni mają problem ze sobą. Współczuję.
Nie wstyd ci tak srać na człowieka? Tak, to ciebie dzisiaj pytam, ty oblewasz się rumieńcem i gasisz papierosa na ekranie. Źle wyglądasz. W takiej nienawiści. 
A jednak wybaczam. Wybaczam tobie i wszystkim ludziom każdej woli, a wola moja wiedzie mnie dzisiaj do miasta i nakazuje wypić piwo złote jak słońce złote, iść na spacer z kotem w białe.

Oddycham. Uśmiecham się.

Kimkolwiek jesteś, życzę ci dobrze. 


***
zgoda może być wieczna
jeśli ci zależy to będzie(sz).

poniedziałek, 5 czerwca 2017

spacer uroczy

Mogłabym mieć tam swoje biurko. Uczyć się fizyki, iść na klasówkę, w pole szczere, w usta. Zjeść zupę - najlepiej krupnik albo kotlety jajeczne, deser - o smaku śmietankowego ciasta. Pisać pamiętnik. Mogłabym łazić tymi wszystkimi uliczkami niebo.leśnie. Zapisywać strzałki na chodniku. Inicjały miłości na trampkach. Bawić się w podchody. Podchodzić do pani J. z osiedlowego, kupować pomidory z cienką skórką. Obierać ogórki, kroić sobie palce. Bo przecież niektórzy mają antytalent. Nie są przystosowani do garów. Mogłabym leżeć na dywanie, zaprosić cztery koleżanki, wypić piwo cichaczem, tak żeby nikt nie widział. Grać w kapsle. 

Bywają rzeczy, które się czuje. Miejsca, które się przenika. I takie miejsca zapisuję w sobie. Przenikam je potem. Mocno obejmuję oczami i mimo że mam alergię na. To pieszczę. 

Zrobiłam mnóstwo kilometrów rowerem. Jak można nie kochać końca wiosny, kiedy świt pachnie już początkiem lata? Jak można nie kochać tych małych, śmiesznych uliczek w centrum twojego miasta? Jak można się zgubić? Jak można nie czuć? Jak mocno można przywiązać wstążkę do huśtawki? (Idź, zobacz, czy jeszcze jest wstążka.)
Jak można nie kochać burzy, która wzburzona i gniewna przynosi nad Uroczysko d(r)eszcz? 

Byłam tam, wiesz? A teraz jestem tutaj. 
Wróciłam do domu. Układam na dachu to, co niemożliwe.

środa, 10 maja 2017

złote słońca

- Tyle burz, tyle razy się pierdoliło...
- Sporo tego. 
- W chuj. 
- Ale więcej dobra niż zła. 
- Nigdy już nie pozwolę. Na milczenie. 

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...