nasze milczenie
ile to wypitych samotnie kaw
ile rozrzuconych kieliszków
ile wydartych z oczu łez i kłamstw?
na wietrze.
ułamek tlenu i pojemność gwiazd
czyżby?
błękitem bolało powietrze.
nasze milczenie
- najgroźniejsze z miast
w nim nam błogosław.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczypie w gardle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczypie w gardle. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 czerwca 2018
poniedziałek, 23 października 2017
hardkor wszystko
na psychotropach włącza mi się impreza
uruchamia zgrzyt światło fruwa
mam wymyśloną wódkę i miłość
popierdolone czasy
uruchamia zgrzyt światło fruwa
mam wymyśloną wódkę i miłość
popierdolone czasy
wtorek, 17 października 2017
czwartek, 10 sierpnia 2017
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Bistro Sex
pierdolnie pierdolenie
jeden łoś i dwa jelenie
jeden łoś i dwa jelenie
Moja poparzona słońcem skóra ma ciarki. To jak porażenie prądem, nieumytą ręką, słowem, kwaśnym ozorem. Nie lubię kwaśnych ozorów. Nie lubię podróbek, wątróbki i brudu za paznokciami. Fuj. Mamusia Kasandry by się porzygała. Kasandra też. O fuj! Ale niektórzy lubią mielić brudy i trzaskać kopytami, aby tylko postawić podkowę na swoim. Tarasują wejścia i wyjścia. Nie pozostawiają drogi wyboru. Chcą zniesmaczyć i zasrać. Zainteresowanie pustym seksem rośnie i śmierdzi. Z ust niektórych wydobywają się grzyby i glony. Roztaczają swój zgrzyt. Kleić, lepić, przyklejać ciało, wtykać w ciało, palce, paluchy, stopy... Na samą myśl mi słabo. A gdzie uniesienie, lawina miłości, przeźroczystość? Nie ma. Dawno się zwinęła czułość jak żagiel. Zrobiło się Bistro Sex na żetony, klejnoty, wilkołaki i niechlujne łapy: auuuuu! dawaj, wyliżę ci stopy!
Fuj.
Gdzie ten piękny krajobraz skóry ludzkiej, ust - jak jedwab? Duszy człowieka? Dotyku?
Tylko oglądanie, wypełnianie wzrokiem wad na udzie czy na dupie. Przepraszam, ale dostałam alergii na te wszystkie propozycje wprost i na wyrost, bez duszy i na pusty seks. Bleh.
Ordynarnie się porobiło w pościelach, na zalotach niepoetyckich. Bezdusznie się porobiło. Chorobliwie.
Upadło coś. Są braki.
Na głowę.
Bez serca.
***
A moje pocałunki niech będą piękne. A moje dłonie niech będą prawdziwe. Usta - czułe. A mój jedwab niech będzie zawsze ukochany. Amen.
piątek, 21 lipca 2017
sobota, 1 lipca 2017
wtorek, 13 czerwca 2017
leki. lęki
Nocą. Akcja cardio. Było tak, że nie mogłam spać. Kolka mnie wierciła na wszystkie strony. Ambulans. Pierwsza dawka. Druga dawka. Leku, lęku. Ja pierdolę... Znów się wystraszyłam, chyba tak. A przecież przyzwyczaiłam się już do takich "atrakcji". Bywały. Mocne skurcze i łagodne jak baranki (Boże...). Pozytywna energia w kręgu, w obiegu, działania na wysokich obrotach, pulsiki w górę i w dół, stukot.
Muszę się ogarnąć. Heh... Tylko jak? Skoro tyle planów/wizji przede mną. Tylko jak? Skoro kocham te emocje, te świty, blade i chmury różowe...
Uspokojenie. Wschód słońca...
Było.
Chciałabym godziny porozciągać palcami, aby jeszcze więcej.
poniedziałek, 12 czerwca 2017
na wsi. chwyty
niektórzy rzucili pracę bo przecież pieniądze to nie wszystko
zawsze można konie kraść
być trendy
poniżej pasa
śmiech to zdrowie
dlatego poza cyclingiem
uprawiam śmiech.
zawsze można konie kraść
być trendy
poniżej pasa
śmiech to zdrowie
dlatego poza cyclingiem
uprawiam śmiech.
wtorek, 23 maja 2017
chmury i pretensje
Śniło mi się, że przestawiałam ścianę. Była chyba znowu jakaś wojna. Przyszedł facet "od remontu", zamknął się w łazience, pił z szufelki wódkę. My w pokoju, świat zamknięty na łańcuch. Trzeba było uciekać. Potem już rzeczywistość. Lawina niekontrolowanych SMS-ów. Rzadko się kłócę, zwłaszcza w tak chory i przedpotopowy sposób. Jeśli wymieniam poglądy to real albo na mesendżer, który aż pulsuje od. No cóż. Wczoraj była cisza przed burzą. Dzisiaj burza po ciszy.
Odwołałam spotkanie. Ale trzeba iść dalej. Obierać kartofle do wiersza, buraczki cukrowe gładzić. Mam fazę na szpinak (o tym już smęciłam), na zielone, zdrowe, na kaszkę mannę albo jakąś smaczną ryżową kaszkę. Wczoraj na grillu było dużo wina. Wypiłyśmy trzy butelki. Miałam sajgon po 7 - tak strasznie bolały mnie ręce.
W "Pomajaczonych" siedzę. Cały stół zawalają stare pamiętniki. Inspiracje. Chmury.
Zrobię kawę o 15:03. Będzie smaczna.
Kwiaty na balkonie są białe...
jak mleko.
***
bądź ze mną
czasem
teraźniejszym i przyszłym.
poniedziałek, 8 maja 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Początek czerwca
Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...
-
Pabianice, to nie miejsce, to stan umysłu.
-
Dla N. i dla G. Mała dziewczynka miała wczoraj urodziny. Był tort i pewnie świeczki (w oczach), wszystkiego najlepszego , chociaż świec...