Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieskie migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieskie migdały. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 sierpnia 2017

sobota, 24 czerwca 2017

wpis.dziwny

Śni mi się, że mam niebieskie włosy, brakuje powietrza od krzyku. Nie mogę wybrać numeru, Lanzarote chwilowo niedostępne. Mam dwa bilety i kota. Przychodzę do Twojego domu w starych trampkach (sprzed pięciu lat). Podarte są tylko nasze myśli. Zmywam oczy kremem do niedemakijażu. Super-Pharm znów wysyła promocje. Mama w Hamburgu. Dzień Ojca... 

Kiedyś z tatą liczyłam pociągi nad rzeką. To znaczy rzeka była dalej. Najpierw nasyp z błękitnych kamieni, skrzydła motyli i ważki. Nie waż się - znowu słyszę. Bo przecież ciągle to robię. Muszę kupić baterie do wagi. Wchodzę na nią kilka razy dziennie. Dwa, cztery, pięć, szesnaście... wszystko zależy od. Chciałabym oszukać siebie, że tego nie przeżywam. Czasem łatwiej oszukiwać niż. Czasem łatwiej udawać, że.

...że się nie ma czegoś (do kogoś), kogoś (do czegoś), zbędnych miłości, zbędnych tęsknot, zbędnych kilogramów, soli w oczach. A przecież przychodzi(sz) zawsze i pijesz herbatę (herbaty nie pijesz, ja piję), kot pije - mleko. Miętę przez rumianek. Do mnie. Że pijesz. Kawę z mlekiem (bez kota). Bo kot to kot i siedzi w głowie. Widzę... Myślisz, że nie, ale się grubo my(ś)lisz. Chude bywają tylko serki z oczami light w dobrej cenie.
Ładna pogoda, a ty nie masz z kim iść na spacer, bo ciągle siedzisz na dupie w domu, spoglądasz w okna - pełno w nich niebieskich migdałów i innych migdałków.

Masło migdałowe - takie smaczne. Częstujesz. Zjadam z miłością.

A tobie? Tobie nie przejada się nudne życie, moje blogi, kawa z cukrem? Słodzisz? Nie pamiętam już tego cukru. Nie pamiętam, ile. Łyżeczek, kostek. Pamięć zachowuje się jak stara sklerotyczka, jak kartka wycierana gumką z ołówka. Zostają tylko kreski, kropki - te wyraźne, reszta staje się blada, płowieje. Gaśnie.

Od hipoglikemii pojawiają się rany na piszczelach. Zanika tkanka tłuszczowa wzdłuż kości. Swędzi spadek cukru. Nerwowo go drapię. Brak snu, inne luki. Prześladuje mnie. Kamienica z Pabianic i tamto wejście do. Kocham rower.

Może kiedyś zobaczę tam kwiaty.

piątek, 19 maja 2017

po

Psy szczekają. Podczas treningu myślałam, że zemdleję. Ale mam się całkiem dobrze. To tylko przegrzany nadgarstek, zakwas, przegięcie pały. Masz więc pecha Ty, który mnie nienawidzisz i który życzysz mi źle i kiepsko. Masz pecha, pecholca, pechowisko. Masz pierdolca na moim punkcie, bo jak głęboka może być taka nienawiść, która chodzi w błędne koło, trójkąt, trójkącik. Idź się pocałuj w dupę najlepiej z języczkiem. U wagi ważyłam spodnie i listy. Lecz się.
Nie zważyłam dokładnie.

Nikomu nie wchodzę w drogę, nie zawadzam, nie zmuszam do klaustrofobii, nie wywieram presji. Nie zmuszam do pomykania jedną ścieżką, windą. Nie zamykam na ten sam pieprzony guzik. Kluczyk. 


***

Jeśli ci zawadzam, to nie patrz na mnie.
Jeśli mnie pragniesz, to patrz.

sobota, 13 maja 2017

niebiesko

Był tydzień intensywny. Treningi, rower. Może zmyśliłam sobie kilka kropek deszczu, bo deszcz ma krople i kropki. I czasem tak pięknie dotyka.
Śni mi się maj. Cały rowerem objeżdżam od początku do końca. Nie... końca nie ma...  końca nie widać, bo to sen przecież i nie pamiętam momentu, w którym się ode mnie odrywa. Momentu, w którym mnie traci.
Jedziemy szybko. Koty. Są czarne i przynoszą pecha. Nie wierzę.
Kamienice i mosty. Palisz tylko te, których nie chcesz, bo przecież trzeba mieć drogę gotową do powrotu.
Może być ścieżka. Na przykład. A Ty zmieniasz się w słowika i śpiewasz.
Taki głupi ten obraz, że aż mi słabo, kiedy się budzę.

Matka Polka się śmieje dużymi oknami. Stawy płyną pod prąd długopisu, bo notes pada na łeb i szyję, znowu. Kopia robocza - przetrwało.
Jeden wiersz na minusie, to nie koniec świata. Jedna wiosna w plecy, to już duża utrata, jak rzeka, która rozwiązuje usta, a ja czasem milczę...
Umiem milczeć nieludzkim głosem.

Wyrwałam chwasty. Biel świeci w oczy. Umyłam wszystkie krzesła. Gapię się w niebo. Niebiesko.

Dobrze mi tu. Migdałowo.  

wierszyk

Chodźmy na spacer. 
Mam na twoim punkcie bzika. 
Możesz mnie zjeść. 
Możesz mnie dotykać. 
Wszędzie.

czwartek, 4 maja 2017

space (r)

zawróć mnie
przecież nie zdążyliśmy się pożegnać
ani udławić ze złości

naprawdę to nie wierzę że może być inaczej
(chociaż morze bywa takie ruchome) 
bo każdy ma jakąś misję i jakieś oczy
każdy nosi jakąś maskę

dlatego milczę tak głośno
kolejnym smsem
do ciebie

wydaje ci się że zdążę
przysłać przyśnić się
wszystkim wydaje się
że mają tak dużo czasu
a czas to woda

zawróć mnie
udowodnij że jeszcze
udowodnij że wszystko

można.

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...