Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdałowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdałowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lipca 2019

smaki (nie)znane

Lubię te przeróżne smaki kaw. Od kiedy mam ekspres można się zabawić w nieznane. Można pomieszać orzech z pistacją, słony karmel z wanilią. Dziś zrobiłam sobie klasyczną. Bez ciebie. 
Ten ekspres jest pusty, dom jest pusty, okna inaczej patrzą na świat, bo i kawa jest smutna jakaś. Odpowiednio dobrana do tęsknoty. 

Wczoraj w łóżku było wszystko. 
Dziś w białych prześcieradłach ukrywam swój strach.

poniedziałek, 9 lipca 2018

czerwone pomarańcze

Śniła mi się krew. Leciała z książek, ale miałam wrażenie, że wydobywa się ze mnie, ze środka. To był jakiś wyjazd, biwak. Droga do biblioteki, w autobusie drżało. Wiem, że miałam plecak, ten niebieski, z Żelazówki. I zakładki. Popatrzyłam na ciebie i szybko oczy ukryłam w brudnopisach. Wtedy poczułam krew. Zaczęłam szukać jej początku i znalazłam - w książce. Przypomniała mi się Biblia Babci. Była jak róża. Miała czerwone barwienia na policzkach. 

Obudziłam się i obudziła się we mnie "boidupa". Przestraszyłam się tych czerwonych, krwawiących książek, mojego własnego ciała, schizy, rąk.
Zaczęłam wertować sennik. Psyche i tak mam już porypaną, więc nie było nic do stracenia. Mogłam jedynie zyskać: nowego pierdolca, nowe koszmary, nowe inspiracje. 
Dostałam uspokojenie:

płynąca krew - dobre wiadomości
krwawić - pomyślny znak na przyszłość
zobaczenie we śnie krwi o pięknym kolorze - zwiastuje radość. Również w senniku arabskim sny, w których widziana jest jasna krew, są interpretowane jako zapowiedź wielkiego szczęścia. Może to być spowodowane przypływem gotówki, ale również powodzeniami na polu prywatnym, uczuciowym. Ta radość być może będzie spowodowana także pokonaniem problemów i rozwiązaniem konfliktów, które trapiły Cię już od dłuższego czasu. Jeśli widzisz we śnie czerwoną krew, czeka Cię ulga, wytchnienie.
więcej: http://horoskopy.gazeta.pl/horoskop/7,159639,22116231,sennik-krew.html

4.09
Najlepsza kawa na takie paranoje.


niedziela, 3 grudnia 2017

grudzień. puch

Daj jej spokój. Niech kobita szydełkuje, niech ćwiczy...
Słychać po tobie. Jest już lepiej. Gorączka spadła, jak jabłka spadają w sadzie. 
Mój chaos to pierwsza liga. 
Lubię jabłka. Grudzień. Puch. 
W listopadzie miałam przebłyski. W styczniu będę miała cuda. 
Jeszcze wytrzymasz. Takie milczenie nigdy nie zabija. 
Szukaj. 
Znajdziesz iskry pod powłoką śniegu. 
Znajdziesz poduszki.

wtorek, 1 sierpnia 2017

zawsze

Spełniaj miłość.
Najgorsze jest niespełnienie. Wtedy stoisz w rozdartym serca, w rozedrganych motylach, 
w rozwrzeszczanych dłoniach. Nie wiesz, w którą iść stronę.

niedziela, 23 lipca 2017

Ja

- Teraz to tak dotykasz, że świat mi się miesza.
- Miłość. Nie można tak dotykać bez miłości.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

spacer uroczy

Mogłabym mieć tam swoje biurko. Uczyć się fizyki, iść na klasówkę, w pole szczere, w usta. Zjeść zupę - najlepiej krupnik albo kotlety jajeczne, deser - o smaku śmietankowego ciasta. Pisać pamiętnik. Mogłabym łazić tymi wszystkimi uliczkami niebo.leśnie. Zapisywać strzałki na chodniku. Inicjały miłości na trampkach. Bawić się w podchody. Podchodzić do pani J. z osiedlowego, kupować pomidory z cienką skórką. Obierać ogórki, kroić sobie palce. Bo przecież niektórzy mają antytalent. Nie są przystosowani do garów. Mogłabym leżeć na dywanie, zaprosić cztery koleżanki, wypić piwo cichaczem, tak żeby nikt nie widział. Grać w kapsle. 

Bywają rzeczy, które się czuje. Miejsca, które się przenika. I takie miejsca zapisuję w sobie. Przenikam je potem. Mocno obejmuję oczami i mimo że mam alergię na. To pieszczę. 

Zrobiłam mnóstwo kilometrów rowerem. Jak można nie kochać końca wiosny, kiedy świt pachnie już początkiem lata? Jak można nie kochać tych małych, śmiesznych uliczek w centrum twojego miasta? Jak można się zgubić? Jak można nie czuć? Jak mocno można przywiązać wstążkę do huśtawki? (Idź, zobacz, czy jeszcze jest wstążka.)
Jak można nie kochać burzy, która wzburzona i gniewna przynosi nad Uroczysko d(r)eszcz? 

Byłam tam, wiesz? A teraz jestem tutaj. 
Wróciłam do domu. Układam na dachu to, co niemożliwe.

środa, 31 maja 2017

są nagie

Śni mi się śnieg. Budzę się cała biała. Taras otwarty, świeże powietrze końcówki maja liże moje ramiona. Są nagie. Zakładam T-shirt na le(d)wo. Drży. Oczy mi się kleją i już nie wiem, co powinnam zrobić. Melisę na uspokojenie czy jakąś senną muzę. Ciągle coś robię. Albo wiersze robię albo miłość albo muzę. 
Pocałuj mnie. Śnieg dalej pada. Jest taki ciepły. Lepki. Napadało już do. Siedzimy razem przy otwartym. Winie. Lepko i gdy. Do kolan zbliża się koniec świata. Nieprawda. To tylko okno. To tylko kończy się maj... 

czuję twój gorący język
w swoich myślach
jeszcze więcej
czuję 
jak grają w bez

niczego 

nie pragnę mocniej
jak ciebie.

piątek, 26 maja 2017

My private Hawaii

Efekt solarny na dachu budzi piękne myśli. Dobrze mi tutaj. Teraz mi dobrze. Jest mi. Księżycuje się świat. Na pół. Powiedz, że chcesz więcej. Mówię... 
Dodaję, dorzucam kolejną solarkę, lampkę, lampionik. Romantycznie i biały grys. Dekoracyjnie mnie nakręciło. Wyciszam się. White garden. My private Hawaii. Secret. Area.
Ciuchy kupione na weekend. Można jechać. Nie spodziewałam się takich dobrych spodni, zgrabnej marynarki, kropek. Nie spodziewałam się tego awangardowego kołnierzyka (zamiast). I jeszcze lakierki - klasyk. 
Mam alergię. Szczypie mnie prawe oko. Aplikuję krople. Kiedyś zalewałam połowę policzka. Dziś krople sprawnie wnikają w miejsce, w które wnikać powinny. Męczy mnie klima. Amertil nie daje rady. Kiedy buzuje wszystko. Klimatyzatory gadają głośniej niż pracownice. Heh... Przekrzykują się. Kobieta w sztucznych ustach uśmiecha się nieznośnie. Do szyby przykleja się starszy, nieprzyjemny gość. Ma lodowatą twarz i straszy małe dzieci. Wydziarany koleś wraca do domu. Żona przygotowała obiad. Córka biegnie w jego stronę i krzyczy: Tatusiu, tatusiu... Mężczyzna przytula córkę: Co...? Serduszko, tęskniłaś?
Świat bywa albo gorzki albo zły albo ciepły albo słodki. 
Rozbrajają mnie rysy twarzy parku. Wracam dłuższą stroną księżyca.
Migrena dręczy.

___
Tęskni(sz)?

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

bladoniebieskie

tyle razy uwieram cię w naskórek
ile snów się jeszcze nie spełniło
gryzę ciszę jak palce
w nieznane jutro pójdę
poprzyglądać się chmurom

może na jakiejś zostanie
twój dotyk i moje pismo
będziemy na szczątki rozpowiadać wszystko
moje usta jak nowy testament

niech skończy się ta wojna raz na zawsze
bo który to już raz cisza odbiera mi mowę
który to już raz księżyc mdleje na stole
który to już raz majaczę przez ciebie

skoczyć sobie w oczy możemy od razu
ale żeby kochać
nie żeby przeklinać
jak twarda jest ziemia i gorzka tragedia

to co złe może nas zniszczyć i zmazać
to co lepsze może pięknie oddychać
to co dobre niech ma nas w swojej opiece
to co udawane pozabija

czwartek, 13 kwietnia 2017

śmigus-psikus

Fejsbuk zrobił mi dzisiaj psikusa i udostępnił wspomnienie pewnej starej piosenki, o której zupełnie zapomniałam. Heh... Aż się uśmiechnęłam... 
Wniosek: Jeżeli wydaje ci się, że o czymś zapomniałeś/zapomniałaś, to wiedz, że fejs ma w sobie tę magiczną siłą – pamięta wszystko i pamięta więcej od ciebie, zawsze służy pomocą i zawsze ci o wszystkim przypomni 😉


Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...