Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białe migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białe migdały. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

krzywe mleko jak sen

Moje życie nie jest uzależnione od ciebie, od prostego mleka. Boże, jak dobrze pić krzywe mleko. Jak dobrze oddychać, kiedy jesień mruży oczy do poduszki. Jak dobrze zarywać noce. Księżyc już pachnie przymrozkiem. Pachnie przymrozek. 
Moje życie ma na imię ŻYCIE, a nie PIEKŁO. Dobrze się czuję. Naprawdę dobrze, kiedy pieszczę rumianek. Przepuszczam przez palce światło. 
Jest inaczej. Ściany zaczęły mówić. Niech gadają, niech też im służy - wolność i powietrze. 
Za chwilę skończy się październik, zaczną liście. Będziemy chodzić w długich szalikach na mróz się rzucać, grać w tęczę. Kiedyś graliśmy w zbijaka. A może w zabijaka - bo ktoś próbował zabić tę miłość, tę odrobinę tchu, tę przestrzeń wielką, liryczną jak niedosyt. Nie, Kochanie, nie mam dosyć. Mów do mnie jeszcze. Każdy może słyszeć, że mam zimne dłonie, każdy może... 
Już się nie boję rozbijać szklanek. Tłuką się, widocznie taki ich los, takie przeznaczenie. Nie boję się chodników, mostów, źle dobranych wzruszeń, huśtawek. Bluzy z kapturem. Nie boję się otwartego okna na noc. Przekleństwa gdzieś przeszły. Ulotniły się jak złe duchy i zostawiły nam spokój. Mam natchnienie, szukam pieczątki. Będzie biała. Jak sen.

sobota, 19 października 2019

piątek, 26 lipca 2019

smaki (nie)znane

Lubię te przeróżne smaki kaw. Od kiedy mam ekspres można się zabawić w nieznane. Można pomieszać orzech z pistacją, słony karmel z wanilią. Dziś zrobiłam sobie klasyczną. Bez ciebie. 
Ten ekspres jest pusty, dom jest pusty, okna inaczej patrzą na świat, bo i kawa jest smutna jakaś. Odpowiednio dobrana do tęsknoty. 

Wczoraj w łóżku było wszystko. 
Dziś w białych prześcieradłach ukrywam swój strach.

czwartek, 4 kwietnia 2019

bielizna

melisa już na mnie nie patrzy
ty nadal nie potrafisz stąd wyjść.

krzyczysz: zacznij od nowa od nowa
wiesz co? nie zesraj się. 

spójrz
ile razy twoje palce mnie widzą
jak głośno tu przychodzą
jak wszystko słyszę
jak zdejmujesz b(ie)liznę.

piątek, 7 grudnia 2018

love

Nigdy nie rezygnuj z siebie. 
I ze swojej miłości 
do wszechświata.
~ chaos


Jestem wyrąbana w superkosmos. Pięć książek poszło w druk. Siedzę w redakcji po nocach, noce leżą na mnie. Siedzę porankami. Nie jestem nieprzytomna. Rozwijam Wydawnictwo. Rozwijam coś pięknego. Duszę. Obok Atramentu pojawiły się: ChaosSeries i Nova Kids. Mam czas, kawę i adrenalinę. I wino - kiedy nie redaguję. Nowy rozdział się zaczął. Nowy odcinek. Seria. Listy i liście idą w świat. Tyle tego. I jeszcze prezent dla Joasi - zapakowany. Wszystko rośnie. Grudzień ma kwiaty i zdaje mi się, że kwiaty mają skrzydła jak kiedyś na Fiksji. I powietrze pachnie inaczej. I uwielbiam moją Olgę. 
Wszystko się układa. Wychodzę z mocnego depresso. Energia jest wszędzie. W oczach, w ustach i pod palcami. Piszę i piszę. Spotykam się z Wami w McCafe. Pijemy kawę. A zimowa korzenna parę dni temu - odlot. W sobotę będzie słońce. Odpocznę. I będzie czas na czekoladowe cukierki. Ubierzemy choinki. Opowiem ci bajkę. Love.

niedziela, 9 września 2018

moja nowa magia

W zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Dobrze, że zdążyłam rozpakować walizkę po wszystkich tripach i... przed następnymi, aby myśleć. Bo muszę k*rwa myśleć. Chociaż myśleniem przywołuję. Ciebie i jeszcze Ciebie. Te wszystkie ćmy na oknach, złe znaki, pijane dziady, dusze, znicze w Biedronkach, numery do klamek, klucze bez drzwi, stare piosenki. Podobno umiem czarować, zaklinać, aby nie umierało. Wtedy w Presto - romantycznie. Na pewno pamiętacie... Do trzech razy romantyczna sztuka. Gaśnie światło i twarze zamieniają się w marzenia. Mogę tak czasem przecież zatrzymać światło i czas. I jeszcze zapalić słońce, kiedy telefon przepowiada wielki deszcz. Tak. To Kraków. To moja nowa magia. 

Lubię Ciebie, wiesz. I nie potrafię przestać, chociaż czasem podnosisz wino w mojej krwi do granic. (Nie)możliwości. Słucham songu z L. Prześladują mnie tamte oczy. Na premierę założyłam białą koszulę i czarną marynarkę. Psychoprochy. Są książką ważną. 11 miesięcy. Przerwy. Brejka, połamania skrzydeł i piór. Chociaż tyle się wydarzyło. Są książką. Ważną. Przez te wszystkie papiery, numery telefonów, rozwody i śluby. Inne pocałunki, życia jeszcze nieznane, kawy z przyjaciółkami i z eks. Imprezy do białego wina, rany. Braki w żarciach, upadki wagi, długie koszule, cisze nocne, potoki... Psychoprochy są książką ważną. Zajmują szczególne miejsce w mojej twórczości. Próbują pokazać, że można pokonać granicę. Lęku. Złamać schemat. Naprawić skrzydła. Można stanąć na nogi, wyjść z wielkiego g*wna. Zmienić swoje życie i swoje myślenie. Na lepsze. 

I tego Wam życzę również. Zmieniajcie się/siebie/serce. Na lepsze.




poniedziałek, 16 lipca 2018

niech to będzie nasze szaleństwo i nasz psychiatryk

od dzisiaj możesz
zacząć wszystko

No więc robię ten swój psychiatryk. Remont robię. Krok po kroku. Farbę nakładam i bielę wszystko. W pi*du. 
Niech mnie dopełni. Marzenie. Niech mnie weźmie. Niech w nim przepadnę - z kolejnym wierszem. Z kolejną powieścią, z ekranizacją kolejnej powieści albo pierwszej powieści, bo wszystko nabiera kształtu. Pokój 888 - białe ściany i prześcieradła. Serial. Sztuka. A ja jeszcze nie dowierzam.
- To sztuka...
Mawiają. A Ty mówisz: Jesteś warta miliony monet. 
I z jednego talerza w Warszawie zjadamy marzenia z kremem brulee. Jakie to smaczne. Masz serce (złote) i patrzysz w serce. Moje 
podnosisz z popiołów. 
Nie muszę już szukać Fenixa. 
Znalazłam Diament. 

***
Tęsknię. 
Składam się dziś z tęsknoty i z wiatru.
Reszta to urojenie.  


Birdy, Wings 

poniedziałek, 18 czerwca 2018

wtorek, 1 maja 2018

aseksualny

Scena smutna. Pociąg. Akt długi, aseksualny

Z boku

Ona ziewa. On ziewa. On czyta Chatę. Ona książkę o bliskości Ojca Pio.
On ziewa. Ona poprawia nagą stopę.
On ziewa.
Romans wszech czasów. 

Po skosie

Ona w necie. On milczy. Ona ziewa. On śpi.


Pociąg za Lublinkiem hamuje awaryjnie.
Ktoś chciał się zabić.

Upadamy na podłogę. Mam przed oczami siatkę pragnień, grupową taxi albo tajemniczego Ubera. Będą siniaki. To ciemna przestrzeń nocy i las.
Za chwilę przyjedzie policja, straż pożarna - pewnie będą próbowali coś wytłumaczyć. Że na torach się nie pije, a na pewno nie zabija. Może podeślą jakiegoś psychologa. Księdza...
Ludzie bywają nieszczęśliwi. Bywają nieszczęściarzami. Nie potrafią ze sobą rozmawiać. Bywają znudzeni w związkach i pijani na Lublinku.

Wracam z Kalisza. Zegar wskazuje noc. Jestem wolna. Jestem szczęśliwa.
Nie liczę czasu. Liczę cuda. 

czwartek, 1 marca 2018

dzisiaj zjadam lód

Jedźmy na koniec świata. Tam będą zielone. Nie będę naciskać. Może tylko (na) sutki. Późno już. Czas się kruszy. Ten ludzki, bo nieludzki kulą w gardle staje albo nogą. Chcę więcej ciepła. Mróz mnie boli na policzku Twoja dobra wola. Kubki z gorącą kawą mają (się) dobrze. Nie będzie odmrożeń. Jak wtedy przy tamtej ulicy, w miejscu, w którym umierały kasztany. Leżał pijak. Zapił się i odmroził sny.
Na śmierć. Bym zapomniała o Tobie, tylko że ciągle tutaj jesteś. Raz dłużej, innym razem krótkie wybierasz ścieżki do mnie, śnieżki. Poczekaj... 

Kilka lat temu zjadałam sobie nerwy. Dzisiaj zjadam lód.

piątek, 8 września 2017

perły

Zakochałam się w Perles De Lalique. Zakochałam się od pierwszego dotyku na nadgarstku. Potem nie było już innego wyjścia.


#perfumy
#białaperła
#perlesdelalique
#idealnie
#zapach
#nowy
#mam
#pachnądłoniepachnąustapachnąwiersze



Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...