tutaj nie będzie całego listu
te niewysłane urywają głowę
zanim
(...)
chciałabym cię pocałować
jeszcze.
wtorek, 25 lipca 2017
psycho.prochy
nakarm mnie
siłą
bez prochów
uda są wilgotne
morze przy
usta są wilgotne
wierszem
sutki podnoszą się
za pomocą języka
można wszystko
włóż mi pomiędzy żebra
palce
żeby nakarmić serce
jeszcze
wyjąć spazmy spazminę lęk
mam nadzieję.
nadzieja nie jest matką głupich
często bywa matką przegranych
w bitwie
ale nie na wojnie
nadzieja jest matką psychicznych
siłą
bez prochów
uda są wilgotne
morze przy
usta są wilgotne
wierszem
sutki podnoszą się
za pomocą języka
można wszystko
włóż mi pomiędzy żebra
palce
żeby nakarmić serce
jeszcze
wyjąć spazmy spazminę lęk
mam nadzieję.
nadzieja nie jest matką głupich
często bywa matką przegranych
w bitwie
ale nie na wojnie
nadzieja jest matką psychicznych
fit.dej
Na zmianę. Serek light z płatkami fitness. Hantle, rower, deszcz. Coś się komuś pojebawszy, naprawdę.
poniedziałek, 24 lipca 2017
po.całuj
Nie mogę się oderwać od myśli. Wracam tutaj:
https://mysli-maja-puls-migdalowy.blogspot.com/2017/06/kissesback.html
https://mysli-maja-puls-migdalowy.blogspot.com/2017/06/kissesback.html
niedziela, 23 lipca 2017
mosty, kładki
Myślisz, że twoja miłość pozostanie już na zawsze niespełniona? Naprawdę nie ma już żadnego mostu, kładki, przejścia? Nie ma żadnej tajemnej uliczki, miejsca, w którym można byłoby odnaleźć tamte pocałunki i myśli poszarpane złączyć?
piątek, 21 lipca 2017
czwartek, 20 lipca 2017
litania
Kolejna burza próbuje włamać się piorunem na kawę. Pozamykałam okna. Musi być duszno. Porno i duszno. To ten dzień, kiedy język zatapiam w soczystych melonach.
Nie patrz teraz, bo całuję.
Wiersze(m).
Wróć później.
Nie patrz teraz, bo całuję.
Wiersze(m).
Wróć później.
środa, 19 lipca 2017
poniedziałek, 17 lipca 2017
poradniki.emocjanalne
- Będę walczyć o ciebie.
- Zawalcz o siebie. Przede wszystkim. Bo jeśli wygrasz ze sobą, to wtedy będziesz mogła dawać szczęście innym. Tak to działa.
- Zawalcz o siebie. Przede wszystkim. Bo jeśli wygrasz ze sobą, to wtedy będziesz mogła dawać szczęście innym. Tak to działa.
niedziela, 16 lipca 2017
pył kosmiczny
To już nawet nie są nerwy, to jest rozczarowanie. Dajesz komuś tak dużo siebie, a ten ktoś ma wysrane na wszystko. Kolejna próba zawodu. Duszy. Dupy i duszy. Bo przecież tylko udaje(sz)... anioła, kocią mordkę, kretyna, morze...
Jednak przychodzi czas, kiedy nie szukasz już klucza, aby zamknąć drzwi. Po prostu wychodzisz. Wypierdalasz poza pył kosmiczny. Bez zbędnych gwiazd.
Adieu.
sobota, 15 lipca 2017
outside
- On to nawet nie był na falach (heh).
- A co to jest fala?
- No... bo morze to ma fale, nie?
piątek, 14 lipca 2017
miłej lektury
Wiesz?
Ważne jest to, że udajesz, a ja nie znoszę udawania. Masz nerwy, to, kurwa, je pokaż, a nie ściemniasz, że nie istnieją. Masz wyjebkę, luz. To zachowuj się adekwatnie do wyjebki.
wtorek, 11 lipca 2017
14
Dla N. i dla G.
Mała dziewczynka miała wczoraj urodziny. Był tort i pewnie świeczki (w oczach), wszystkiego najlepszego, chociaż świeczki nie są już modne, tak samo jak niebieskie włosy. Mały chłopiec chciał mieć kolorowe włosy w zeszłe lato. Dziś już duży chłopiec. Wczoraj już - duża dziewczynka.
Zatrzymuję się wpół do piętra. Przestawiam zegarek o kilka schodów. Lat.
Zielony dach.
Słyszę, jak oddycha powietrze. Mała dziewczynka jest już dużą dziewczynką i pewnie wcale nie było tortu tylko randka z pierwszym chłopcem albo perfumy. Łańcuszek życzeń, inny taki, party z papierosem. Cokolwiek. Nie wiem. Bo nie ma już małej dziewczynki. A duża dziewczynka, gdziekolwiek jest, niech będzie o pięknej duszy - szczęśliwa.
Mały chłopiec przerósł mnie o kilka centymetrów. Zafarbował życie na kolor Manufaktury. Ma dobre serce. Niech spełnią mu się sny wszystkie - te od księżyca. I te od słońca także.
Idę dalej. Czas zawraca(m).
I tęsknię za nimi czasem. Tak jak tęskni się za krainą lat dziecinnych, pluszowym misiem, młodą twarzą babci, której już nie ma. Tak jak tęskni się za swoją własną dziecięcą buzią umazaną i uklejoną kolorowym lizakiem. Za ogrodem, w miejscu którego wyrósł wielopiętrowy beton.
Tęsknię, jednak nie wzdycham ciężko. To te dobre tęsknoty, dobre wspomnienia. Te, do których delikatnie się uśmiecham.
poniedziałek, 10 lipca 2017
niedziela, 9 lipca 2017
sobota, 8 lipca 2017
piątek, 7 lipca 2017
środa, 5 lipca 2017
sen.na
Zastanawiam się, kiedy. Kiedy się wyśpię (ciągle szkoda mi czasu), kiedy. Ciągle coś robię. Albo marzę, albo spełniam marzenia. Śnię po 4 godziny na dobę. Te ostatnie dni z dużą ilością mleka i whisky. Najpierw mleka, potem whisky. Naucz się rozdzielać morze od brzegu. To śmieszne. Mam siniory pod oczami na kacu, ale i tak o kilkaset choler mniejsze od tych twoich z Portu. Nie z Łodzi.
Wszystko widziałam. Z początku nie rozpoznałam twojej twarzy. Potem. Przestraszyłam się, że cierpisz.
Za to moje piszczele mają się lepiej. A zwłaszcza ten prawy. Hemoglobina nadal na granicy (bólu), ale jadę na maksa i nie zamierzam się poddać. Wzmacniam się. Kapsułka na języku wygląda jak kolczyk. Smaruję skórę maścią. Odciski leczę.
Wszystko widziałam. Z początku nie rozpoznałam twojej twarzy. Potem. Przestraszyłam się, że cierpisz.
Za to moje piszczele mają się lepiej. A zwłaszcza ten prawy. Hemoglobina nadal na granicy (bólu), ale jadę na maksa i nie zamierzam się poddać. Wzmacniam się. Kapsułka na języku wygląda jak kolczyk. Smaruję skórę maścią. Odciski leczę.
Więc. Kiedy ja się wyśpię? Albo ciągle szukam Amandy, albo szkoduję czasu na sny. A śniło mi się wesołe miasteczko. Wiozłam autem rowery do X. Kupiłyśmy bilety po 37 na łańcuchową i hot dogi z relishem i chili. Wila krzyczała jak dziecko. Agensja prała mózgi. Lepiej być nie mogło. Zamykają przestrzeń o 24. Próbuję wcisnąć siłą te rowery do bagażnika, a bagażnik jęczy.
- Zamknij się - krzyczę.
Dziwne sny biorą się podobno z.
Z mleka albo z whisky.
He.
Wszystko widzisz.
Dobranoc.
Dobranoc.
wtorek, 4 lipca 2017
poniedziałek, 3 lipca 2017
sobota, 1 lipca 2017
nie biorę nic.do snu
Pokaz mody zagłusza wykonawcę. Miłość jedna robi mi straty... Znajduję. Jest(em) na swoim miejscu.
Sarsa - Zapomnij mi
Dawno mnie nie ma.
Nie ma.
Nie zabiorę cię do snu (...)
***
to już dzisiaj
będę jak whisky o poranku
czekam.
odjazd.od
Przemieszczam się z prędkością świat(ł)a.
Uwielbiam te puste drogi, ulice, po których śmigam autem, drogi mleczne pośród snów. Od wtedy - do tutaj. Poprzez tam i kiedyś. Bo może się wydarzyć w kiedyś to, czego się nie spodziewasz w najlepszym scenariuszu. Mogę napisać najlepszy scenariusz. Dostaję propozycję, aby napisać filmowy scenariusz. Jeszcze przez chwilę cisza (jak księżycem zasiał) aby nie zapeszyć. Warszawa jest duża i modna. Łódź - niebieska jak niebieskie migdały.
Uwielbiam te puste drogi, ulice, po których śmigam autem, drogi mleczne pośród snów. Od wtedy - do tutaj. Poprzez tam i kiedyś. Bo może się wydarzyć w kiedyś to, czego się nie spodziewasz w najlepszym scenariuszu. Mogę napisać najlepszy scenariusz. Dostaję propozycję, aby napisać filmowy scenariusz. Jeszcze przez chwilę cisza (jak księżycem zasiał) aby nie zapeszyć. Warszawa jest duża i modna. Łódź - niebieska jak niebieskie migdały.
Uwielbiam te puste drogi, księżyce, pobocza majaczeń, uwielbiam przyciskać muzykę do marzeń.
Mam fazę na samochody. Na muzę. Na Pabianice. Na kawę z mlekiem kokosowym, na siłownię (snów), dziary, książki, białe koszule, dreszcze od. Fazę na czekoladę z nadzieniem malinowym (dzisiaj nie liczę pieprzonych kalorsów). Fazę na kratkę, koty na tiszach, rower, Oshee i szpinak. Tak. Zakochałam się w szpinaku.
Każdy musi mieć jakiś odpał
Odjazd.
Każdy
przecież.
Alan Walker - Tired
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Słyszalne, (nie)widzialne
Trzy lata temu ukrywałam się za drzewami, aby podejrzeć światło i człowieka. W środku było inaczej (jak w każdym środku, który zmienia się ...