środa, 6 maja 2026

W maju przychodzę po bez

Lubię pogniecione koszule. Mniej więcej. Ciebie najbardziej lubię. Pryszcze na twarzy przed okresem. Spacery długie i głośne. Myśli ciche. Muzę i bose stopy. Trawę wilgotną, skórę wilgotną. Usta. Wiosnę lubię i maj zamajaczony. Zaświergolony. Skowronki. 

I tak mi przyszło do głowy.

Żeby tutaj przyjść. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Początek czerwca

Daj mi jeszcze chwilę, żebym mogła się otworzyć. Zrozumieć bardziej? Nie. Muszę odpuścić rozumienie, bo w sumie ponad rozum istnieje bardzie...