Muzyka przywołuje.
Patrzę w okno. Myśli pomieszane z motylami i wiosną. Ktoś śpiewa o milczeniu. Życie to krzywa. Coś się traci. Coś się odzyskuje. A czasem już na zawsze, na amen, na nic albo na wszystko. Świat nie poczeka. Nie zatrzyma się, nie przystanie, by można pogapić się w chmury. A jeśli wybierasz chmury, to tracisz na nie czas. Albo zyskujesz - cokolwiek, wspomnienie, chwilę, która już na zawsze.
Jeszcze wczoraj było tamto lato, a dziś już nie pamiętam, który to balkon. I stoję tak na chodniku i patrzę na blok jak na statuę wolności - żeby pamięć uwolnić, cokolwiek odzyskać. A pamięć dalej nie wie, bo to tyle lat temu, że tak daleko nie sięga oczami w środek duszy.
Odchodzę więc bez pewności, a przecież już tam nie mieszkasz. Ucichły tamte marzenia, tajemne spotkania przy świecach, wódka, pocałunki kradzione na obrzeżach poranków. I chodź tamta kuchnia wciąż patrzy oczami w rząd kolorowych kamienic, to już nie muszę uciekać.
Już nie muszę uciekać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz